Forum Amazonki Net _ Psychologia _ Oswajanie ?mierci

: mgie?ka 1.11.2009, 16:01

Oswajanie ?mierci
Beata Paw?owicz

Wszyscy boimy si? ?mierci, bo to l?k pierwotny, wdrukowany w nas. Tym bardziej potrzebujemy si? z nim mierzy? i oswaja? go. Patrzenie w ?mier? jest najbardziej ?yciodajnym posuni?ciem, jakie mo?na sobie wyobrazi?. Unikanie tematu – rozpaczliw? prób? nieanga?owania si? w ?ycie. Zróbmy prób? generaln?
Dokumentalny film Ma?gorzaty Szumowskiej „A czego tu si? ba??” jest jak balsam na dusz?. Re?yserka pojecha?a na Suwalszczyzn? i pos?ucha?a, co ludzie ze wsi mówi? o ?mierci. A mówi? prosto i prawdziwie. Na przyk?ad o tym, ?e trzeba sobie przygotowa? ubranie do trumny – rajstopy, majtki, podkoszulk? z krótkim r?kawem, gdyby si? umar?o latem, i z d?ugim, gdyby zim?. Trzeba zamówi? sukienk?, raczej szersz?, bo nie wiadomo, czy si? do ?mierci jeszcze schudnie, czy utyje, z paskiem, ?eby mo?na by?o si? przewi?za? na wypadek schudni?cia. Trumna raczej d?bowa albo lipowa, bo wytrzyma ze 20 lat, nie to co sosnowa. Jak cz?owiek dobrze ?y? z innymi, to w trumnie ?adnie wygl?da – wyg?adzony, u?miechni?ty, m?ody, a jak by? nie?yczliwy, to umiera przera?ony, z wytrzeszczem w oczach. Nieboszczyk le?y dwa, trzy dni w domu, ludzie przychodz? i go ?egnaj?, modl? si? i ?piewaj?. ?pi? z nim w jednym pokoju. – A czego tu si? ba?? – dziwi? si?. – Przecie? wszyscy umrzemy i b?dziemy nieboszczykami.

W niedawno wydanej znakomitej pracy „Patrz?c w s?o?ce. Jak przezwyci??y? groz? ?mierci” znany ameryka?ski terapeuta Irvin D. Yalom ?ali si?, ?e gdy mówi? o niej przyjacio?om, natychmiast zmieniali temat, chocia? dot?d – gdy pisa? inne ksi??ki – pytali o nie z ?ywym zainteresowaniem. Tym razem – koniec rozmowy.

Przez kilkana?cie minut – bo tyle z pewno?ci? zajmie przeczytanie tego tekstu – prosz?, nie zmieniajmy tematu. W ko?cu wszyscy b?dziemy nieboszczykami.

Podróbka nie?miertelno?ci

Dlaczego w?a?ciwie mamy zajmowa? si? t? ponur? spraw?? L?k przed ?mierci? jest l?kiem pierwotnym, instynktownym. Wydaje si?, ?e nic nie da si? z tym zrobi?. „Rani nas to, ?e jeste?my ?miertelni – pisze Yalom. – Na nasze istnienie pada cie? gorzkiej wiedzy, ?e b?dziemy dorasta?, kwitn?? i wreszcie – co nieuniknione – zaczniemy s?abn?? i umrzemy. Wszyscy boimy si? ?mierci – ka?da kobieta, ka?dy m??czyzna i ka?de dziecko”. „Wszechobecny l?k przed ?mierci? jest g?ówn? przyczyn? ludzkiej niedoli”, pisa? Epikur. Bo skoro wszystko przeminie, jaki sens mo?e mie? ?ycie? Przera?aj?ca wizja nieuniknionej ?mierci przeszkadza w prze?ywaniu rado?ci ?ycia, nie pozwala niczym cieszy? si? w pe?ni.

Wi?c unikamy. Zmieniamy temat. Zaprzeczamy. Odwracamy uwag?. Milkniemy. Tylko ?e wyparty ze ?wiadomo?ci l?k rzutujemy na swoje ?ycie – gromadzimy maj?tek, korzystamy z ?ycia, póki mo?na, w szale?czy sposób, popadaj?c w na?ogi i najprzeró?niejsze nieszcz??cia, ?lepo pod??amy za w?adz? i zaszczytami – czyli robimy to wszystko, co daje podrabian? wersj? nie?miertelno?ci.

Nie?yj?cy ju? wybitny psychoonkolog Carl Simonton, pracuj?cy z lud?mi chorymi na raka, konfrontacj? ze ?mierci? uczyni? kluczowym punktem terapii. Wizualizacja w?asnej ?mierci dla wi?kszo?ci chorych jest jak przebudzenie z koszmarnego snu, nawykowego, podszytego l?kiem dzia?ania. Chorzy do?wiadczaj? g??bokiej pozytywnej przemiany i cz?sto zdrowiej?. Uk?adaj? na nowo ?yciowe priorytety, przestaj? przywi?zywa? wag? do spraw b?ahych, zyskuj? si?? do podejmowania decyzji, zaczynaj? docenia? blisko?? i za?y?o?? i d??? do niej, odkrywaj? pot?g? tera?niejszo?ci, ?ycia chwila po chwili. Budz? si? do zachwytu i wdzi?czno?ci, a przede wszystkim do wspó?czucia. Jak pisze Sogjal Rinpocze w „Tybeta?skiej ksi?dze ?ycia i umierania”: „Kiedy uprzytomniamy sobie wreszcie, ?e umieramy, ?e wraz z nami umieraj? wszystkie istoty, budzi si? w nas pal?ce, niemal rozdzieraj?ce serce poczucie krucho?ci i drogocenno?ci ka?dej chwili i ka?dego ?ycia; odkrycie to mo?e zrodzi? g??bokie, czyste, bezgraniczne wspó?czucie dla wszystkich ?yj?cych istot”.

Patrzenie w ?mier? zwraca ku ?yciu. Jest najbardziej ?yciodajnym posuni?ciem, jakie mo?na sobie wyobrazi?. Konfrontacja z ni? nie tylko nie pozbawia energii, ale rozwiewa smutek, pomaga tworzy? ?ycie pe?ne harmonii i spokoju, zaanga?owania, wi?zi z lud?mi, znaczenia i samorealizacji, wyzwala mi?o?? do ?ycia, jakiej wcze?niej nie znali?my.

Zostawi? po sobie ?lady

Okazji do przebudzenia w naszym ?yciu bez liku: cho?by urodziny, szczególnie okr?g?e jubileusze, pi??dziesi?tka, sze??dziesi?tka i dalej. Rozwód. Odej?cie dzieci z domu. Przej?cie na emerytur?. Nieuleczalna choroba. Spotkanie po latach z lud?mi z klasy i patrzenie, jak si? zmienili, jak przemijaj?. ?mier? ukochanego zwierz?cia. I oczywi?cie ?mier? bliskich. To mog? by? nasze próby generalne, je?li odwa?ymy si? wej?? w nie w ca?o?ci, prze?y? rozpacz, gorycz i czu?o?? tych do?wiadcze?, je?eli nie zamkniemy oczu w nadziei, ?e przemin?, nie dotykaj?c nas.

Najtrudniejsze oczywi?cie to towarzyszenie w odchodzeniu. Poniewa? jeste?my istotami zdolnymi do wspó?odczuwania, ka?da ?mier? staje si? w pewnym sensie naszym do?wiadczeniem umierania, nasz? prób? generaln?. „Nie pozwól umrze? bliskiej osobie w samotno?ci – pisze Yalom. – Po?ó? si? przy niej. Oddychaj z ni?. B?d? po jej stronie. Niezale?nie od tego, jak wielkie jest twoje przera?enie, nie odchod?. Obejmuj, trwaj, mów prosto z serca, ujawniaj swoje l?ki. Albo po prostu b?d?. Medytuj, módl si?. Zanurz si? ca?a w tym do?wiadczeniu. Nie lamentuj, nie zatrzymuj. Pozwól bliskiej osobie i?? dalej, tam, gdzie ma doj??. Pozwól jej zasn??”.

U staro?ytnych Greków ?mier? i sen, Thanatos i Hypnos, to bli?ni?ta. Odczuwamy przedsmak ?mierci, kiedy co noc zapadamy w sen. Wszyscy boimy si? jej, a jednak zasypiamy z bezgraniczn? ufno?ci?. Jaka? cz??? nas z ca?? pewno?ci? wie, ?e si? obudzimy.

Gdy Irvin Yalom pyta ludzi, czego konkretnie boj? si? w zwi?zku ze ?mierci?, s?yszy: „czas ucieka, a ?ycie wymyka mi si? z r?k”, „nie zrealizowa?am tego, co mog?abym osi?gn??”, „moje marzenia si? nie spe?ni?y”. Pod l?kiem kryje si? rozczarowanie w?asnym ?yciem, niespe?nienie. Kobiety mówi? cz?sto: „nie ?y?am w?asnym ?yciem”. Skupienie si? na tym g??bokim braku satysfakcji stanowi cz?sto punkt wyj?cia do przezwyci??enia l?ku przed ?mierci? – twierdzi Yalom. O jak? satysfakcj? chodzi? Pragniemy zostawi? po sobie co?, co przetrwa d?u?ej ni? my sami, b?dzie rozchodzi? si? jak kr?gi po wodzie na nadchodz?ce pokolenia – taka ?wiadomo?? koi ból i strach. To momenty mi?o?ci, wspó?czucia, otuchy, przewodnictwa, dzielenia si? do?wiadczeniem. Gdy robimy sobie porz?dne próby generalne, nierzadko dochodzimy do wniosku, ?e umieraj?c, nie mo?emy wzi?? ze sob? nic z tego, co otrzymali?my. Mo?emy zabra? tylko to, co sami dali?my.

W orszaku na w?asnym pogrzebie

Ebenezer Scrooge, bohater „Opowie?ci wigilijnej” Charlesa Dickensa, to – jak pami?tamy – posta? dosy? odra?aj?ca, starzec chciwy i z?o?liwy, o lodowatym sercu. Ale gdy wytrwamy do ko?ca powie?ci, oka?e si?, ?e jest on zdolny do gestów prawdziwie wielkodusznych, przemienia si? w cz?owieka ciep?ego i wspó?czuj?cego. Co si? sta?o? Nasz bohater da? si? poprowadzi? Duchowi Przysz?ych Wigilii i zajrza? we w?asn? przysz?o??. Przygl?da? si? swojemu opuszczonemu cia?u, widzia? obcych ludzi wynosz?cych na sprzeda? jego rzeczy, pods?uchiwa? s?siadów rozmawiaj?cych o jego ?mierci i z ?atwo?ci? porzucaj?cych ten temat. A potem Duch Przysz?o?ci odprowadzi? Scrooge’a na dziedziniec ko?cio?a, ?eby zobaczy? w?asny grób. Scrooge wpatrywa? si? w swój nagrobek, dotyka? liter swojego nazwiska i… przebudzi? si? do nowego ?ycia.

Mo?emy sobie wyobrazi?, ?e to do nas przychodzi Duch Przysz?o?ci. Zajrzyjmy, co te? dzieje si? na naszym pogrzebie. Kto przyszed?? Kto przemawia nad trumn?? Co mówi? Co mówi? ludzie w orszaku ?a?obnym? Kto otrzyma rzeczy, które zostawili?my, cenne pami?tki, maj?tek. Jak prezentuje si? nagrobek? Co jest na nim napisane? Jak z tej perspektywy wygl?daj? problemy, jako?? naszych relacji z innymi, marzenia i plany na przysz?o???

Jak wypad?o?

(Za: Irvin D. Yalom „Patrz?c w s?o?ce. Jak przezwyci??y? groz? ?mierci”, Instytut Psychologii Zdrowia 2008)

?y? taki samym ?yciem, wci?? od nowa, przez wieczno??

W„Tako rzecze Zaratustra” Fryderyk Nietzsche opisa? proroka, który postanawia zej?? ze szczytu góry i podzieli? si? z lud?mi tym, czego si? nauczy?. Ze wszystkich idei, które g?osi?, jedn? uwa?a? za „my?l obdarzon? najwi?ksz? moc?” – ide? wiecznego powrotu. Zaratustra proponuje, aby?my wyobrazili sobie, ?e ?yjemy takim samym ?yciem wci?? od nowa przez ca?? wieczno??, prze?ywamy wszystko niezliczone jeszcze razy; i nie ma w tym niczego nowego, powtarza si? ka?dy ból i ka?da rozkosz, i ka?da my?l, wszystko.

Czy ten eksperyment wywo?uje psychiczny i duchowy komfort? Czy raczej ból, smutek i ?al? Je?li tak, to znaczy, ?e nie ?yjemy dobrze. Dlaczego tak si? dzieje? Czego ?a?ujemy? Czego zaniechali?my? I co dalej?

(Za: Irvin D. Yalom „Patrz?c w s?o?ce. Jak przezwyci??y? groz? ?mierci”, Instytut Psychologii Zdrowia 2008)

Kiedy przychodzi wspó?czucie


L?k przed ?mierci? reprezentuje wszystkie nasze l?ki. To król l?ków. On mówi: „nie ra? mnie”. Ka?dy rodzaj l?ku zawiera w sobie element niezgody i oporu. Ciekawym sposobem praktykowania umierania jest otwarcie si? na chorob?. Gdy przezi?bisz si? lub z?apiesz gryp?, pomy?l: w porz?dku, po?wicz? umieranie. Obserwuj, jak pod wp?ywem oporu ból zamienia si? w cierpienie, a to, co by?o tylko nieprzyjemne, staje si? po prostu nie do zniesienia. Zauwa?, ?e nawet niewielkie dolegliwo?ci przyci?gaj? ?al i smutek, które gromadz? si? w tobie jak cienie. Ws?uchaj si? w ich j?ki i narzekania. Poczucie krzywdy powstaje ze spotkania bólu z l?kiem. Wspó?czucie rodzi si? ze spotkania bólu z mi?o?ci?. Kiedy staramy si? unikn?? bólu, czujemy si? bezradni. Gdy otwieramy si? na doznania, gdy pozwalamy, by ?wiadomo?? obj??a ból, zamiast go wypiera?, przychodzi wspó?czucie.

Za ka?dym razem podczas choroby czy bólu g?owy zamiast szuka? lekarstwa na jego u?mierzenie, przyjmuj t? chwil? tak?, jaka jest, i postaraj si? rozlu?ni? bolesne miejsce. Nauczyli?my si? odwraca? od tego, co nieprzyjemne. Spróbuj to przezwyci??y?! Gdy przestajemy walczy? z bólem, nast?puje prze?om. Otwórz si? na niego. Wyjd? mu na spotkanie ?yczliwie i z mi?o?ci?. Nie bój si?. Rozlu?niaj si?, wnikaj delikatnie w doznania, badaj je i rozlu?niaj si? jeszcze bardziej, aby zrobi? miejsce na ca?e swoje ?ycie.

Wi?cej przeczytaj na www.zwierciadlo.pl


: Doris 1.11.2009, 22:49

dla mnie równie? patrzenie w ?mier? daje ogromn? si??!!!!!!!!!!!!! ogromn?.
nie boj? si? tego, stosowa?am medytacje na ?mierci Simontona, w grupie ludzi, super by?o i na prawd? ka?dy z nas pó?niej by? rado?niejszy i bardziej docenia? ?ycie. moim zdaniem patrzenie w ?mier? na prawd? zwraca ku ?yciu.
jeszce cytat z ulubionej ksi??ki <Czarodziejska góra> "Bo mi?o?? ?mierci wiedzie do mi?o?ci ?ycia i ludzi".
i jeszcze znalaz?am cytat:

"Strach przed ?mierci? bierze si? z poczucia kl?ski nie prze?ytego ?ycia. My?l o konieczno?ci umierania, gdy si? wcale nie ?y?o - jest nie do zniesienia" - uwielbiam ten cytat.

: aneta71 2.11.2009, 0:05

Doris, gdzie moznaby?oby osobi?cie Ci? pozna?? biggrin.gif

moje oswojenie ?mierci, polega na tym, ?e chcia?abym reszt? mojego ?ycia prze?y? tak, ?ebym ze spokojem mog?a st?d odej??, na razie patrz?? wstecz w ten sposób bym nie mog?a, dlatego MUSZ? ?Y?

: magdunka 24.03.2010, 8:17

Dotarlam tu bo jako? tak do?uj?.Wybaczcie ale to gadanie z oswajaniem sie ze smiercia to kompletna bzdura!Jak w ameryka?skich filmach!Jak mo?na si? pogodzi? z odchodzeniem , gdy zostawia si? rodzin?, dziecko , jest sie m?odym?Ja rozumiem , ?e kazdy ma prawo do swojego wlasnego my?lenia ale ja w te brednie nie wierz?.Strasznie si? boje, nie chc? umierac i ?aden trening nie mo?e mnie w tym oswoi?, ?aden cytat z ksi??ki czy z filmu.

: ToJa 24.03.2010, 8:28

Magda....ja mam tak samo jak Ty, wiec w te watki nie wchodz?......mówi?am Ci juz wczesniej.......zagl?daj do watków nakreconych pozytywnie.........

i wy?a? z tego do?ka........wiosna przecie? biggrin.gif

: evia007 24.03.2010, 9:29

Na sam? my?l ?e zostawi? dzicko i nie wiadomo co z nim dalej b?dzie ,serce mi p?ka.Nigdy nie oswoj? si? ze ?mierci?.

: dani 24.03.2010, 9:40

Ja tez staram si? nie wchodzi? do tego w?tku,ale...rozumiem wpisy dziewczyn.
Wierz?,ze mozna przygotowa? si? do tego najtrudniejszego..
S? osoby,które mog? sobie tak pomóc.
Dlatego nie porównywa?abym tego do "ameryka?skiego filmu",czy "cytatu z ksi?zki"..
Mysl?,?e chodzi tu raczej o pewien stan ducha...
A osi?gni?cie go nie jest ?atwe i nie ka?demu jest to dane.
Dlatego...nale?y ostudzi? emocje..Ka?dy jest inny i ka?demu,co innego pomaga..

: kudlatam 24.03.2010, 9:40

Ja te? boj? si? ?mierci , ale dlatego ?e zostawi?abym jeszcze niesamodzielne dzieci ( wliczam w to tez m??a )
Ale tak naprawd? mog? nie mie? wyboru, wi?c nie bed? na zapas zamartwia? si? sprawami na które nie mam wp?ywu.
Nie znaj?c dnia ani godziny tym bardziej powinnysmy doceniac kazdy dzie? który nam pozosta?.
i kocha? ludzi bo tak szybko odchodz?.

: ToJa 24.03.2010, 9:55

CYTAT(dani @ 24.03.2010, 9:40) *

Wierz?,ze mozna przygotowa? si? do tego najtrudniejszego..
S? osoby,które mog? sobie tak pomóc.

oswajanie smierci........Ona umia?a si? z nia oswoi?, tak ?adnie pisa?a o tym.......dzisiaj mija równo pól roku jak odesz?a......
Ja nie umiem sie oswoic.......podobnie jak Dani....nie lubie tych watków i tu nie wchodze......czemu wesz?am dzisiaj......nie wiem........

: dani 24.03.2010, 9:57

Tak...Te? my?la?am o Niej....
To juz pó? roku??
Jak ten czas leci...
Pami?tam o Niej ca?y czas....

: andrzej1975 24.03.2010, 19:10

Nie ma czegos takiego jak oswojenie sie ze smiercia ,bzdura znalem wyniki znalem prognozy nieprzyjmowalem do wiadomosci takiego fina?u, teraz z perspektywy czasu mysle ze to co sie sta?o a w?asciwie jak sie sta?o to moze i jakas ?aska tego zartownisia z góry ,bo oby?o se bez bólu, cierpienia ,morfiny itp . Moze durnie pisze ale Wy wiecie najlepiej i znacie sie najlepiej na tej durnej chorobie wiecie jakie szanse i prognozy miala moj ?ona, niby niema statystyk itp bo kazdy jest inny ale dzieje sie jak dzieje tego zmienic niemozna i Wy si?aczki wiecie o tym najlepiej.

Teraz jak sie jakos pouk?ada?em to mysle ze niestety tak mialo by? a teraz S?onko z gory mnie pilnuje ?ebym g?upot nienarobi? .

: gonia 10 24.03.2010, 23:18

czy jest co? takiego jak oswojenie ze ?mierci? nie wiem

Wiem ?e serce krwawi jak odchodzi osoba bliska
ale te? wiem ?e nikt nie ucieknie od tego
tak skonstruowane jest nasze ?ycie

Czasami my?l? co b?dzie jak odejd? moi rodzice a s? ju? wiekowi i boj? si?
A z drugiej strony jestem wierz?ca i wiem ?e przyjmie ich On do siebie

Boj? si? co by by?o gdy sama b?d? sz?a w tym kierunku
Jestem mocno zwi?zana z rodzicami A nie mog? zapomniec o m??u bo przecie? jeste?my tyle lat tylko sami we dwoje
Serce mnie boli ju? teraz jakby prze?ywali moje odej?cie
Ale te? wiem ?e musz? oswoi? si? z tym tematem nie tylko z tego powodu ?e zachorowa?am ale ?e trzeba dla mojego spokoju ducha
Jest to nasza( wszystkich ludzi ) ciemna strona ?ycia

I wiem równie? ?e nie ma nigdy odpowiedniego czasu czy ma si? tyle a tyle lat zawsze jest ból i strach ale wiara ?e jest druga strona ?ycia na któr? si? wtedy wybieramy powoduje ?e moje mysli si? troch? uspakajaj?

Wi?c ciesz? si? ka?dym dniem i staram si? by? ?yczliwa dla ludzi nawet tych co mnie dra?ni?
Zycie przecie? jest takie krótki i tak szybko przemija

Ale rozumiem te? innych co nie chc? tego tematu porusza? bo to jest jednak ci??ki temat
Pozdrawiam wi?c Tych co chc? si? oswoi? ?e ?mierci? i Tych co nie - wolna wola-

: agawa 24.03.2010, 23:28

Goniu, pi?knie mówisz...
Ja oswajam ?mier? od dawna. Próbuj? ?y? tak, aby niczego nie ?a?owa?. Próbuj? pogodzi? si? z tym, co nieuniknione. Próbuj? tak wchodzi? w relacje w wa?nymi dla mnie osobami, aby nie umiera? w samotno?ci. Tym, co odchodz? staram si? da? blisko??, obecno??, uwa?no??.
Czy mo?na wi?cej?
Boj? si?. Boj? si?, ?e Tam nic nie ma. Boj? si?, ?e w chwili odchodzenia b?d? samotna. Boj? si?, ?e nie pogodz? si? z odej?ciem bliskiej osoby.
Ale w tym wszystkim staram si? mie? w sobie miejsce na smutek z tym zwi?zany.
Odej?cie kogo?, strata kogo?, utrata wa?nej relacji... to po prostu jest smutne. Uciekaj?c od prze?ycia smutku uciekamy od esencji rozstania...
*
Zagl?dam do tego w?tku w poszukiwaniu odwagi. Odwagi do zmierzenia si? z w?asnym l?kiem.
*
Bardzo wam polecam ksi??k? cytowan? przez Mgie?k?: Irwing Yalom "Patrz?c w s?o?ce". To powinno by? w w?tku 'literatura obowi?zkowa'.

: gonia 10 24.03.2010, 23:48

Widzisz Agawko te? przepi?knie napisala? ,?e trzeba stara? si? tak ?y? by w momencie odej?cia nie by? samotnym
A strach b?dzie zawsze ale wierz?, wierz? i coraz bardziej wierz? ?e Tam Kto? jest
Mo?e to g?upie a mo?e nie ale czuj? t? si?? w ko?o siebie ,która wspiera mnie i teraz i wcze?niej i my?l? ?e b?dzie zawsze
A to daje mi si?? do ?ycie i mo?e oswaja mnie ze ?mierci??


: Al_la 25.03.2010, 9:57

Ja nie potrafi? oswoi? ?mierci i jest mi bardzo ci??ko, gdy odchodzi kto? bliski sad.gif

: Ajaka 25.03.2010, 11:46

Czy oswoi?am ?mier??....nie chyba nie.....ale si? jej nie boj?.....?mier? mojej mamy by?a dla mnie prze?omem...., wierz? ?e ona tam na mnie czeka.....staram si? aby moje wszystkie ziemskie sprawy by?y uporz?dkowane, chc? zadba? o bliskich...ale zrozumia?am ze wszystkiego nie przewidz?....oni b?d? ?yli swoim ?yciem, nie zaplanuj? i nie prze?yj? ?ycia za nich...ka?dy pisze swoj? kart?.....w ich ?ycie wpisane jest moje odej?cie.....czy b?dzie mi ?al? mo?e....bo zawsze jest za krótko , za szybko i nie w tym momencie.....wiele rozmów przeprowadzi?am sama ze sob? nim dosz?am do zrozumienia s?ów " B?d? wola Twoja...." wykorzystam wszelkie mo?liwo?ci leczenia ale kiedy przyjdzie mój czas pójd? w stron? ?wiat?a,..... bez l?ku......

: Agaba190 25.03.2010, 11:48

Nie da si? oswoi? ?mierci. Od grudnia ubieg?ego roku próbowa?am oswoi? si? z ni?. Umiera? mój Tata. Wiedzielismy, ?e taki moment przyjdzie (bo przecie? nikogo to nie ominie). I pomimo tego, ?e to co nieuchronne by?o wiadome i tak jak przyszed? dzie? 12 lutego nie byli?my na to do ko?ca przygotowani.
Umar? samotnie w nocy w szpitalu (na w?asn? pro?b? poszed? tam 3 dni wcze?niej), my?la?, ?e jeszcze mu tam pomog?.
Absolutnie nie bra? pod uwag? tego, ?e umiera.
A ja wiedz?c, ?e przecie? ta czarna pani przyjdzie po niego ju? za chwil?, nie powinnam zgodzi? sie na jego pój?cie do szpitala.
Wyrzucam to sobie ca?y czas.
Niestety jakikolwiek sprzeciw z mojej strony nie wchodzi? w rachub?. Do ko?ca mój Tata decydowa? o wszystkim.

Nie pogodzi?am sie ze ?mierci? i nie oswoi?am jej.

: strawberry 28.03.2010, 9:53

Czy kto? oswojony ze ?mierci? czy nie to i tak jak przyjdzie, ka?dego zaskoczy. I jednych i drugich.
Wszystko ma swój czas, jest czas p?aczu i czas ?miechu, jest czas narodzin i czas ?mierci . Teraz jest czas na ?ycie i o ?yciu trzeba rozmy?la?. Wiosna idzie.

: agawa 28.03.2010, 10:00

CYTAT(strawberry @ 28.03.2010, 8:53) *
ka?dego zaskoczy

A ja bym chcia?a, ?eby by?o tak, ?e nie b?d? zaskoczona. Tylko pogodzona i przygotowana. Niczego nie ?a?uj?ca. Spe?niona. Kochana i kochaj?ca.
No, co... pomarzy? sobie nie mo?na ? wink.gif
A mo?e mog? tak ?y?, aby do tego d??y?? Spe?nienie b?dzie nagrod?.

: magda 24 28.03.2010, 16:30

CYTAT(Ajaka @ 25.03.2010, 12:46) *
Czy oswoi?am ?mier??....nie chyba nie.....ale si? jej nie boj?.....?mier? mojej mamy by?a dla mnie prze?omem...., wierz? ?e ona tam na mnie czeka.....staram si? aby moje wszystkie ziemskie sprawy by?y uporz?dkowane, chc? zadba? o bliskich...ale zrozumia?am ze wszystkiego nie przewidz?....oni b?d? ?yli swoim ?yciem, nie zaplanuj? i nie prze?yj? ?ycia za nich...ka?dy pisze swoj? kart?.....w ich ?ycie wpisane jest moje odej?cie.....czy b?dzie mi ?al? mo?e....bo zawsze jest za krótko , za szybko i nie w tym momencie.....wiele rozmów przeprowadzi?am sama ze sob? nim dosz?am do zrozumienia s?ów " B?d? wola Twoja...." wykorzystam wszelkie mo?liwo?ci leczenia ale kiedy przyjdzie mój czas pójd? w stron? ?wiat?a,..... bez l?ku......



Ajaka, pi?knie to napisa?a?.... Jak ja bym chcia?a tak my?le?.... PODZIWIAM CI?!

: Amor 28.03.2010, 16:57

Mysle ze samej smierci sie nie boj?...raczej cierpienia, chorowania, bezsilnosci i patrzenia na cierpienie ( z mojego powodu ) bliskich ..
Niewatpliwe im czlowiek jest starszy tym latwiej oswoic sie z mysla o smierci. Gorzej gdy zostawia sie malutkie dzieci, a moze i z nieodpowiedzialnym m?zem...., albo jest sie bardzo mlodym i tyle by sie jeszcze chcialo.....
Ja chorujac najbardziej przejmowalam sie moja corka , jej bolem, dla niej za??dalam mastektomii by szybko byc wyleczona i nie miec radioterapii.. a przeciez mia?a juz 18 lat. Ile razy ide na kontrolne badania tyle razy sciska mnie l?k co jej powiem jak znow.....tfu,tfu...
Tak pewnie nadaj? sie na psychoterapie ale ...chyba to sie nie zmieni..
Przerabialam dwukrotnie "umieranie" na kursie simontona, nie mialam najmniejszego z tym problemu. Moge cieszyc sie na mysl o spotkaniu z najblizszymi, jestem ciekawa jak "tam" jest , przeciez to fascynuj?ce - dowiedziec sie wreszcie co nas tam czeka ? Jakby udac sie w nieznana podroz.....Od poczatku zycia wiemy ze zakonczy sie ono smiercia ale.....o tym sie nie mysli jak jest sie zdrowym i mlodym...
Moje ostatnie patrzenie na smierc - to byl moj ukochany tesc. Odszedl w 5 lat po tesciowej. 4 miesiace umieral, zaskoczyl go rak jelita. Na poczatku ( 82 lata) tez byla zlosc, bunt potem powoli zaczynal cieszy? sie na spotkanie ze swoja ukochana zon?. Przyszedl czas ze podziekowal nam za te 5 lat sp?dzone z nami ( bralismy go za granice, na wszelkie wycieczki, do kina, teatru , na zabawy taneczne ) zawsze byl chetny do wszystkiego byleby w domu nie marnowac czasu. W wieku 80 lat pop?ynal z dwoma kolegami w jego wieku na ?agle po Mazurach.... Bawil sie dziadek na calego i nagle po prostu kazano mu umrzec! Bo oczywiscie poprosil o diagnoze bez owijania w bawelne . Lekarz dal mu 3 miesi?ce! Przykre to bylo mimo jego wieku. Umieral z usmiechem na ustach, jak byl juz nieprzytomny.szepne?am mu _ " NO tata idz juz do mamy ,idz ona czeka..." Nagle wyci?gn?? r?ke przed siebie jakby chcial kogos dotkn?c i usmiechn?? sie od ucha do ucha.... za chwile przestal oddychac... Pochowalismy go z tym usmiechem. To bylo bardzo pozytywne przezycie!

: kudlatam 28.03.2010, 19:19

Przepi?kna i wzruszaj?ca historia.

: agawa 28.03.2010, 19:32

Pisa?am wcze?niej i chyba polecia?o bezpo?rednio gdzie indziej, bo tu nie ma.... To tylko krótko: Amorku - bardzo dzi?kuj? za t? opowie??...

: Al_la 28.03.2010, 19:37

Ja te? jestem pod wra?eniem. Pi?kna historia.

: kgs 28.03.2010, 19:48

Amorku! Pi?kna i wzruszaj?ca historia. Ciarki mi chodz? po plecach ...

: Ajaka 28.03.2010, 20:00

Pi?kne.....

: gonia 10 28.03.2010, 22:43

Amorku pi?kna historia i mówi wszystko

: akwe 7.04.2010, 15:58

Dzi?kuj? Amor za t? pi?kn? histori? i Tobie Ajako za m?dro?ci jakie przeczyta?am w Twoim poscie smile.gif)) Lubi? ten w?tek ,nie boj? si? go czyta? ,bo to ka?dego droga ,wczesniej czy pó?niej wink.gif smile.gif cool.gif

: Maja048 7.04.2010, 18:02

Ju? mia?am w ubieg?ym roku taki okres, ?e ?mier? cz?sto "go?ci?a" w moim otoczeniu...Dzisiaj znowu wróci?am z pogrzebu znajomej m?odej kobiety...Dzi?kowa?am Bogu za moje sze?? lat/no prawie.../ za to ,?e ja zachorowa?am w pó?nym wieku...
W ?wi?ta gdy byli bracia z ?onami p?aka?am i mówi?am,?e boj? si? powtórnie zachorowa?...Dzisiaj na Mszy pogrzebowej jako? si? uspokoi?am...mam wp?yw na swoje leczenie /no mo?e troch? doktory mog? pomiesza?.../, jak b?dzie potrzeba to wykorzystam moje zaskórniaki na mnie, na moje leczenie,ulg? w bólu...I o jedno napewno powalcz? ju? teraz...sprawdz? Hospicja Dzieci?ce-juz dawno powiedzia?am ,ze nie chc? mie? du?ych wi?zanek - chc? aby pieni?dze przeznaczone na kwiaty zosta?y przekazane na potrzeby Hospicjum...musz? teraz zadbac o szczegó?y: Kto ma zbiera?, w jakim miejscu, Kto przeka?e...No i musz? wreszcie napisac kole?ance mój ?yciorys...bo powiedzia?a,?e w przeciwnym razie pozmy?la a bracia b?d? pisa? sprostowanie...W moim du?ym pokoju wisz? portrety Moich Rodziców...Cz?sto mówi? do Mamy: nie b?d? z?a na mnie, pomó? mi, gdy jest mi ?le mówi? Jej o tym...Ale mówi? te?: jeszcze troch? chc? po?y?, zaczekaj jeszcze troch?...Ale jak d?ugo to wie tylko Ten tam na górze... smile.gif

Invision Power Board (http://www.invisionboard.com)
© Invision Power Services (http://www.invisionpower.com)